Bądź na bieżąco z kabaretem. Lub nie bądź. Polecam, Jezus Chrystus
Blog > Komentarze do wpisu
Nudny Klub Dwójki
logo kkdNowy sezon w telewizji oznacza dla mnie nowości, zmiany i ulepszanie. Ramówki i programów. Z takim nastawieniem obejrzałem pierwszy odcinek Kabaretowego Klubu Dwójki w TVP2.

Odświeżenie scenografii to jedyna zmiana. Właściwie zmieniony został tylko tzw. layout w tej scenografii. Właściwie "scenografii". Bo dalej są w studiu przerażające telebimy, zespół siedzi tam, gdzie siedział, po lewej, a prowadzący tam, gdzie prowadzący, czyli po prawej.

Rozkład publiczności się jeszcze zmienił.

I polityka biletowa, bo publiczność już musi płacić, żeby zobaczyć KKD na żywo w studiu. Dotąd nie musiała. Bilety są po 40zł, co jest szokujące, gdy porównamy sobie to np. z programami "Tomasz Lis na żywo" czy "Kuba Wojewódzki", gdzie żeby wejść na publiczność, trzeba wysłać SMS-a. (Fakt, SMS też kosztuje, ale nie 40zł.) Właściwie, zamiast się cieszyć faktem, że publiczność sama, z nieprzymuszonej woli przychodzi do studia, żeby obejrzeć skostniały program na żywo, i zjednywać sobie widownię, dbać o nią, czy co tam się z nią robi w telewizji, to teraz TVP jeszcze chce na niej zarobić.

A do tego komentarz administratora (w domyśle pracownika TVP) fanpage'a programu na Facebooku tuż pod narzekaniem dwóch osób na nową politykę biletową. Napisał: "Kochani! Troche jesteście niesprawiedliwi - na kabaretony bilety chętnie kupujecie, a na swój ukochany Klub to już nie??? Pieniądze z biletów pójda na potrzeby programu, a nie na premie dla prezesów. To Wam gwarantuję. Naprawdę warto zainwestować i zobaczyć Klub na żywo:))".

Wracając do treści.

Generalnie w programie było dwóch gości specjalnych. (Każdy z gości w KKD jest specjalny. Bez wyjątku.) Kabaret Limo i kabaret Rak. Limo, oczywiście, nie zawiodło. Kolejny świetny filmik, wporzo stand-up Abelarda i spoko skecz. (Przepraszam za skrótowość.) I tylko zastanawia mnie fakt, po co brali udział w słabym "Posiedzeniu rządu", które niczym nie zaskakuje, jest przewidywalne i nudne tak samo, jak nudne i przewidywalne w pewnym momencie stały się "Rozmowy w tłoku" w "Szymon Majewski Show". Nie chcę krytykować Lima, który jest powiewem świeżego, a w telewizji niepotrzebnie ratuje drastycznie niski poziom, bo wtedy musiałbym zbesztać kabaret Rak.

Największym zarzutem do tego programu jest to, że się nie zmienia. Wpadł w schemat (na otwarcie piosenka, w której gospodarze pląsają z tancerkami próbując nadążyć za muzyką, spamiętać kroki, a przy tym znośnie ją zaśpiewać, przywitanie, przegląd prasy, skecz, sonda, nieśmieszna piosenka gościa, skecz, posiedzenie rządu, skecz, i na pożegnanie wykonawca kompletnie z czapy). Na koniec tym razem była Eleni z zespołem. Co za upadek...

Lajtmotivem programu była Grecja. I tylko piosenki na początek i na koniec się łączyły z tematem przewodnim. Wszystko pomiędzy było naciągane pod temat lub ordynarnie nie związane z nim. Za każdym razem, gdy widzę KKD, zastanawiam się, po co im ten cholerny lajtmotiv. (Zastanawiałem się nad tym też np. przy okazji odcinka, gdzie Halama śpiewał piosenkę Fogga, a tematem przewodnim była Mongolia.)

W tym programie jest tak wiele minusów, a właściwie żadnych plusów. Bo nawet taki duży plus, jakim było Limo, czy mały plus, jakim jest prowadzący Robert Górski (którego notabene zrobiło się o wiele za dużo w telewizji), nie ratują tego oceanu minusów.
wtorek, 13 września 2011, okabarecie